Witaszczyk na dziś: Skojarzenia
W poniedziałek zobaczyłem Marka Kondrata, jak wygłasza orędzie o naszym gorącym oddechu na zamożnych plecach Unii i o naszej kiełbasie, która wyprzedza ich kiełbasę. Znowu doceniłem kunszt tego aktora, który nawet w reklamie potrafi zagrać wybitną rolę. Ale orędzia nie kojarzyłem z konkretnym politykiem. Raczej z dziesiątkami politycznych prymitywów, którzy niezmiennie głoszą androny, bo im się wydaje, że jesteśmy głupsi od nich i uwierzymy w to, co nam mówią. Nie uwierzymy, bo tacy głupi nie jesteśmy. Nie wiem natomiast, co sądzić o rozumie polityków, którzy uznali, że Kondrat parodiował prezydenta i bardzo się oburzali. W efekcie wyszło jak w przysłowiu: uderz w stół... Panie Prezydencie, musieli Pana bronić?